Zrywając pęta narodowej mitologii

Szwecja i Szwajcaria wobec Zagłady

Doświadczenie Zagłady traktowane jako kwestia o znaczeniu uniwersalnym stało się częścią rozmaitych europejskich projektów narodowych dopiero w latach osiemdziesiątych. Szwecja i Szwajcaria, neutralne podczas wojny, to modelowe przykłady państw, które przez długi czas unikały zmierzenia się z problemem kolaboracji z Niemcami. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, gdy wybuchła afera wokół nazistowskiego złota, mocne – zdawałoby się – narodowe fundamenty tych państw rozsypały się niczym domek z kart. Płynące stąd wnioski są dość budujące, okazuje się bowiem, że najważniejszym elementem warunkującym powstanie prawdziwie uniwersalnego projektu europejskiego jest ponadgraniczna, wolna i prowokująca do wymiany myśli debata.

Z końcem wojny zarówno Szwecję, jak i Szwajcarię oskarżono o wykorzystywanie własnej neutralności raczej jako okazji do bogacenia się niż do walki o przyszłość ludzkości1 Szwajcarię obwiniano przy tym konkretnie o skwapliwe przyjmowanie zagrabionego przez Niemców złota.

Po wojnie, odpowiadając na tego rodzaju zarzuty, oba państwa przedstawiły swoje własne projekty narodowe jako jedyne w swoim rodzaju propozycje urzeczywistnienia uniwersalnych wartości. Izolacja tych krajów względem reszty Europy miała być środkiem ochrony zasad dobra wspólnego. Ale to rzekome przysposabianie liberalizmu na poziomie narodowym odbywało się na różne sposoby. Szwajcaria, która nadal pełniła rolę centrum finansowego, mogła utrzymywać, że broni światowego wolnego rynku, tak jak, nie zważając na koszty, robiła to ponoć w czasie wojny. Szwajcarzy, roszcząc sobie szczególne pretensje do innej z uniwersalnych wartości – tj. zasady narodowej suwerenności – odmówili także przystąpienia do powstających struktur ponadnarodowych, takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych2 Odrębność Szwajcarii, jak sądzono, zapewniała jej wyjątkowy status miejsca spotkań międzynarodowych gremiów. Szwecja poszła inną drogą – cele jej polityki zagranicznej były symbolicznie realizowane za pośrednictwem ONZ-u i innych nowo utworzonych struktur międzynarodowych.

Powojenne negocjacje między aliantami a rządem szwajcarskim dotyczące nazistowskiego złota przedstawiano w Szwajcarii jako walkę Dawida z Goliatem. W opinii znacznej części Szwajcarów była to daremna próba obrony świętości własności prywatnej naruszanej przez wielkie mocarstwa. W listopadzie 1946 roku główny szwajcarski negocjator, Walter Stucki, oskarżył aliantów o łamanie zasad Karty Atlantyckiej. Jego zdaniem to, że w marcu 1945 roku Szwajcaria pod naciskiem Amerykanów ugięła się przed żądaniem zamrożenia wszystkich niemieckich aktywów, wprowadziła zakaz obrotu handlowego w obcych walutach i ograniczyła zakupy złota od Niemców, było wynikiem presji silniejszej niż jakiekolwiek naciski podejmowane niegdyś przez Göringa; złamaniem zasad w świecie “pozbawionym fundamentów moralnych i materialnych”, w którym Szwajcaria znalazła się w “niebezpiecznej izolacji politycznej”. Na ironię zakrawa fakt, że ta wyjątkowo sekciarska definicja szwajcarskiego interesu narodowego, uznającego się za wcielenie norm uniwersalnych, nie została zauważona przez pięć dekad do czasu, gdy World Jewish Congress (Światowy Kongres Żydowski) i raport Eizenstata3 nie zmusiły szwajcarskich władz do zmierzenia się z problemem żydowskiej własności.

W powojennej Szwecji urzędnicy byli znacznie bardziej skorzy do uznania współpracy z Trzecią Rzeszą za jakiś rodzaj winy. Dean Acheson pisał o tym w swoich wspomnieniach: “Jeśli Szwedzi byli uparci, to Szwajcarzy byli uosobieniem upartości”.4 Szwedzcy oficjele pytani o nazistowskie złoto chcieli przede wszystkim uniknąć konfrontacji. Dzięki decyzji premiera Görana Perssona z końca lat dziewięćdziesiątych, by rozpocząć powszechny projekt edukacji na temat Zagłady, Szwecja – w oczach świata – zyskała wizerunek kraju otwarcie i uczciwie rozwiązującego kwestie moralne.

To stanowisko, pozornie wolne od uprzedzeń, było już częścią szwedzkiej tradycji. Po wojnie Szwedzi, opierając się na dopiero co dokonanej redefinicji projektu narodowego, postawili na współczucie jako cechę ich wyróżniającą. Pewną formę zmiany społecznej,5 do jakiej doszło w latach trzydziestych, można było teraz uznać za wcielenie nowoczesności.

Moralne podstawy tego porządku wzmocniło zwycięstwo aliantów nad faszyzmem. Kiedy powojenni socjaldemokraci, tacy jak Bruno Kreisky i Willy Brandt, powrócili do swoich krajów po szwedzkiej emigracji, przywieźli ze sobą gotowy plan dla europejskiego społeczeństwa przyszłości: państwo opiekuńcze oraz szeroką definicję obywatelstwa. Ideologia demokracji uczestniczącej jako realnego uprawomocnienia nowoczesnego państwa narodowego na dobre zakorzeniła się w większości zachodnich krajów europejskich. Szwecja wskazywała drogę wyjścia z niewygodnej historycznej tradycji.

Szwedzi mogli pozwolić sobie na określenie własnej postawy wobec Europy na płaszczyźnie moralnej. Współczucie, o którym była mowa wcześniej, skierowano przede wszystkim do krajów tzw. Trzeciego Świata. Z początkiem lat sześćdziesiątych Lars Gustafsson, czołowy intelektualista młodego pokolenia, określił to mianem przekraczania nacjonalizmu: “To przebudzenie międzynarodowego sumienia jest, moim zdaniem, próbą wyjścia (z) i nieustannego pocieszania się z racji czegoś, co przez długi czas odczuwaliśmy jako izolację. Jeśli istnieje dziś coś takiego jak szwedzki patriotyzm, jego istotą jest pragnienie, by usłyszano o nas w kontekście tej nowej solidarności”.6

Przeświadczenie o byciu najbardziej wyemancypowanym krajem świata stanowiło nieodzowną część szwedzkiego modelu. Nowy porządek był prze?ciwieństwem nacjonalizmu, mimo że wywoływał taki sam efekt psychologiczny – członkowie szwedzkich elit mogli być niezmiernie dumni z tego, że nie są nacjonalistami. Uwolnieni od krępującej tradycji, oswoili się z uczuciem moralnej wyższości. Zerwanie z nacjonalizmem było sednem ich osiągnięć.

Z perspektywy czasu widać, że wykorzystanie tego rodzaju antynacjonalizmu jako podstawy ideologii narodowej prowadzi do jednego z najdziwniejszych paradoksów w historii polityki. Szwedzcy politycy i dyplomaci byli przekonani, że posiadają jakiś szczególny wgląd w przyszłość ludzkości, a swoją politykę przedstawiali jako swoistą odmianę idealizmu. Czasem ta pewność siebie przynosiła rzeczywiste rezultaty, jak w przypadku poparcia walki z apartheidem w Afryce Południowej, włącznie z silnym wsparciem udzielonym Afrykańskiemu Kongresowi Narodowemu, gdy ten został uznany za organizację komunistyczną. W innych sytuacjach szwedzki model zupełnie nie zdawał jednak egzaminu. Wtedy też idealizm przemieniał się w arogancję i niedbalstwo. Bardzo dobrym tego przykładem była oficjalna polityka Szwedów względem państw bałtyckich – Szwecja po prostu nie uznawała ich istnienia i jako pierwszy kraj zachodni zaakceptowała sowiecką aneksję tych państw w roku 1940. Innym – była niechęć szwedzkiego rządu do wywierania jakiegokolwiek wpływu na ZSRR w sprawie aresztowania Raula Wallenberga. Uogólniając, można powiedzieć, że na własnym podwórku szwedzki idealizm zwykle ustępował miejsca Realpolitik. Dziś już wiadomo, że ten idealistyczny konsensus całkiem się załamał.

Kwestia współpracy, która nie pojawiła się w szwedzkiej debacie aż do lat dziewięćdziesiątych, a i wtedy tylko przelotnie, w Szwajcarii została podniesiona zaraz po wojnie, a później znów w połowie lat pięćdziesiątych, kiedy wywołała dyskusję w prasie. Zmusiła wówczas szwajcarski Bundesrat do wszczęcia oficjalnego śledztwa, którego wyniki zostały opublikowane w roku 1957. Sporządzony raport nie pozostawiał wątpliwości co do wspólnej odpowiedzialności polityków i urzędników, którzy namówili Niemców do wstemplowywania litery J w paszportach niemieckich Żydów. Siedemdziesiąt lat później rola szwedzkiego rządu, również uczestniczącego w tym procederze, wciąż czeka na zbadanie. Nie wiemy, do jakiego stopnia Szwecja była zaangażowana w ustalanie tej kwestii z Berlinem, ale istnieją wyraźne przesłanki przemawiające za tym, że taka polityka była silnie wspierana przez Sztokholm.

Znam co najmniej pół tuzina książek opublikowanych w ciągu ostatnich dekad, mierzących się z żydowską kartą szwajcarskiej historii.7 Wszystkie opisują antysemityzm i politykę wobec uchodźców w sposób szczery i otwarty. Żadna tego typu książka nie ukazała się w Szwecji aż do lat dziewięćdziesiątych. W Szwajcarii krytyczne stanowisko pisarzy i dziennikarzy zajmujących się tą kwestią wpłynęło na polityczny klimat tego kraju. Rehabilitacja Paula Grüningera jest tego dobrym przykładem.

Grüninger, szef policji przy granicy z Niemcami i Austrią,8 w roku 1940 został zwolniony z pracy pod zarzutem oszustwa umożliwiającego wpuszczenie do kraju nielegalnych żydowskich emigrantów. Pojawiły się też pogłoski, że zarabiał na tym procederze. Grüninger zmarł w biedzie w roku 1972.

Szwajcarski dziennikarz, Stefan Keller, który szczegółowo zbadał tę sprawę, wymusił na władzach ujawnienie protokołów z procesu Grüningera i raportów tajnej policji. Według ostrożnych kalkulacji Grüninger uratował przed Zagładą trzy tysiące Żydów. Nie ma żadnych dowodów, że robił to dla pieniędzy. Naruszenie przepisów, jakiego się dopuścił, obejmowało wbijanie do paszportów uchodźców pieczątek z datą poprzedzającą dzień, w którym Szwajcaria ostatecznie zamknęła swoje granice.

Nacisk opinii publicznej spowodował, że nieskory do działania rząd szwajcarski wznowił sprawę Grüningera, a sąd w swoim werdykcie odniósł się do starej szwajcarskiej zasady prawa do samoobrony. Grüninger został pośmiertnie uwolniony od wszystkich zarzutów. Wiele lat po swojej śmierci stał się szwajcarskim bohaterem, a dokumenty dotyczące jego losu pozwoliły nam poczuć stęchliznę ówczesnej Realpolitik – walki o władzę zaprawionej kompromisem i dyskretnym antysemityzmem.

Podczas gdy w Szwecji już rok lub dwa lata po wojnie ustalił się trwający aż do lat osiemdziesiątych konsensus wyznaczający wyraźne granice dyskusji na tematy wojenne, w Szwajcarii, przeciwnie, dość arogancka postawa tamtejszych elit politycznych i finansowych podzieliła społeczeństwo i rozpaliła trwającą po dziś dzień dyskusję. Lata sześćdziesiąte dały impuls do podjęcia pierwszych niezależnych badań w tej materii, co zaowocowało prawdziwym wysypem prac w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, w tym książek o wielkim znaczeniu, takich jak Geheimer Draht nach Berlin Pierre’a Th. Braunschweiga. Dosłownie wszystko, co wywołało tę gorączkę złota, opisał dziennikarz Werner Rings w wydanej w 1985 roku książce pt. Raubgold aus Deutschland. Rings napisał także popularną historię czasów wojny, pisząc otwarcie o kontrowersyjnych kwestiach polityki uchodźczej, antysemityzmu i kolaboracji. Zaraz potem pojawiły się też kolejne książki, otwierające nowe horyzonty. Do czołowych pozycji tego nurtu należy praca innego dziennikarza, Giana Treppa, przedstawiająca podejrzane operacje bazylejskiego Banku Rozrachunów Międzynarodowych (BIS),9 w którym bankierzy Hitlera, wszyscy należący do NSDAP, zgodnie współpracowali z amerykańskim szefem banku, Thomasem H. McKittrickiem, oraz innymi najwyższej rangi przedstawicielami m.in. Wielkiej Brytanii, Szwecji, Szwajcarii i Japonii. Biorąc pod uwagę strukturę zatrudnienia w tym banku, trudno się dziwić, że brał on aktywny udział w transferach nazistowskiego złota. Paul Hechler, niemiecki zastępca dyrektora BIS, bez skrępowania podpisywał swoje listy na papierze firmowym banku słowami “Heil Hitler”.10

Liczba ważnych publikacji szwedzkich poruszających problem wyborów moralnych podczas wojny jest natomiast – w porównaniu do liczby publikacji szwajcarskich – bardzo ograniczona. Literatura poświecona doświadczeniu Zagłady to niemal w całości dzieło Szwedów pochodzenia żydowskiego – Peter Weiss jest najlepszym tego przykładem. Podobne milczenie zapanowało w badaniach historycznych. Trzeba było czekać aż do roku 1989, kiedy dziennikarka Maria-Pia Boëthius opublikowała swój krytyczny tekst na ten temat, by proces rewidowania ustalonych dotąd stanowisk w ogóle się rozpoczął. Boëthius ostro zaatakowała dominujący wśród szwedzkich historyków pogląd, natychmiast też uznano ją za nadgorliwca. Mimo to w latach dziewięćdziesiątych nowa wykładnia szwedzkiej neutralności zbliżona do tej zaproponowanej przez Boëthius zaczęła powoli zyskiwać poparcie historyków.

Bardzo wyraźnym znakiem tej przemiany była opinia Stiga Ekmana, emerytowanego profesora historii, kierującego w latach siedemdziesiątych szeroko zakrojonym projektem badań nad szwedzką historią wojenną (w rezultacie tego przedsięwzięcia powstało dziewiętnaście prac doktorskich), który wyraził szczery żal z powodu zlekceważenia w tych badaniach moralnego punktu widzenia: “Koniec końców, oburzenie wywołane problemem przystosowania się Szwecji do warunków narzuconych przez Niemcy należy oceniać z punktu widzenia szwedzkiej współpracy z państwem odpowiedzialnym za Holokaust”.

Niektórzy z jego młodszych kolegów podjęli już badania zgodne z tym nowym stanowiskiem. Ponad pięćdziesiąt lat po Zagładzie młodzi historycy zaczęli mierzyć się z tymi elementami historii Holokaustu, które odnosiły się do Szwecji.

Fakt, że szwedzcy historycy przez całe dekady całkowicie zaniedbali badania nad Zagładą, sam stał się teraz przedmiotem analiz. To wyjątkowy przykład zacofania w epoce, gdy problematyka Zagłady przez blisko trzy dziesięciolecia była już uznawana na świecie za jeden z głównych obszarów badań współczesnej historii.

Pierwsza książka poświęcona związkom Szwecji z Zagładą, napisana przez amerykańskiego historyka, Stevena Koblika, została opublikowana w roku 1987. Student Koblika, Paul Levine, który w latach dziewięćdziesiątych przeniósł się do Szwecji, by skończyć tu swój doktorat, opisując moralny stosunek niektórych urzędników ministerstwa spraw zagranicznych Szwecji do Żydów, wniósł istotny wkład do naszej oceny szwedzkiej polityki wobec uchodźców. Ponadto spojrzał on z dystansu na osobliwości szwedzkiej historiografii, zwracając uwagę na swoistą “mentalność neutralności” charakterystyczną dla szwedzkich historyków. Tym też tłumaczył wieloletnią nieobecność problematyki Holokaustu w badaniach historycznych. Zgodnie z panującą w Szwecji opinią każde ustępstwo, na jakie Szwedzi pozwolili sobie w czasie wojny, było moralnie usprawiedliwione, bo dzięki niemu państwo utrzymało pokój. Levine krytycznie odniósł się do tej interpretacji, podnosząc sprawę nazistowskiego złota. Jego zdaniem szwedzka wymiana handlowa z Niemcami, począwszy przynajmniej od roku 1943, przyczyniła się do przedłużenia wojny. Z tego punktu widzenia koalicyjny wojenny rząd Szwecji mógłby zostać oskarżony o pośredni udział w Zagładzie.

Długotrwałe pomijanie kwestii moralnych w odniesieniu do wojny odzwierciedla szczególny aspekt szwedzkiej kultury politycznej w okresie funkcjonowania państwa opiekuńczego. Streszcza się on w przekonaniu, że najważniejsze jest utrzymanie konsensusu, bez względu na przynależność partyjną. Takie podejście było silnie związane z ideologią szwedzkiej wyjątkowości wobec wartości uniwersalnych.

Element sceptycyzmu naznaczył również stosunek Szwecji do Unii Europejskiej. Formalnie, mój kraj jest państwem członkowskim Unii. Niemniej fakt, że pierwotnym celem unijnego projektu było budowanie pokoju oraz że Unia może poszczycić się wieloma sukcesami na polu powstrzymywania konfliktów zbrojnych między głównymi europejskimi krajami, jest rzadko podnoszony w Szwecji. Brak pogłębionej dyskusji na temat doświadczenia wojny leżącego u podstaw projektu europejskiego – zwłaszcza biorąc pod uwagę rasowy wymiar tego konfliktu, tak bardzo odróżniający go od wcześniejszych wojen w Europie – pokazuje, jak partykularyzmy historii narodowych – niekonfrontowane z konkurencyjnymi wykładniami historii – mogą wpływać na politykę jeszcze w wiele lat po samych wydarzeniach. Niektóre zachowania, ukształtowane podczas wojny w neutralnych Szwecji i Szwajcarii, są wciąż częścią kolektywnej podświadomości tych narodów. Problem nazistowskiego złota poważnie skomplikował stosunek do Zagłady w obu krajach. Sprawa stała się głośna, ponieważ postawiono nas przed zewnętrznym trybunałem międzynarodowych mediów. Politycy zarówno ze Szwecji, jak i ze Szwajcarii musieli zająć stanowisko.

Przedstawię jeszcze dwa przykłady debat na temat moralności, toczonych ponad granicami państw. Oba odnoszą się do kwestii praw obywatelskich i powiązane są z zagadnieniem zbiorowego milczenia wynikającego z przyczyn strukturalnych.

W roku 1997 redagowany przez mnie dziennik “Dagens Nyheter” przeprowadził dochodzenie w sprawie, która w tamtym czasie nie wzbudziła większego zainteresowania opinii publicznej. Chodziło o przymusową sterylizację około sześćdziesięciu tysięcy Szwedów – w większości dotkniętych biedą kobiet – w okresie od lat trzydziestych do połowy lat siedemdziesiątych XX wieku. Napisana nieco wcześniej praca naukowa na ten temat przeszła, oczywiście, bez echa.

Od publikacji naszego tekstu – przygotowanego i napisanego przez urodzonego w Polsce Macieja Zarembę – do czasu, gdy sprawa stała się głównym newsem w Szwecji, minął tydzień. W pierwszych dniach po publikacji inne media zachowały milczenie. W tym samym czasie Szwecja przeżyła prawdziwy najazd dziennikarzy z całego świata, włącznie ze znanymi reporterami amerykańskich telewizji. Późniejszy raport szwedzkiego ministerstwa spraw zagranicznych stwierdzał, że dwie trzecie spośród wszystkich doniesień w zagranicznych mediach na temat Szwecji w tym roku poświęcono omówieniu tego problemu.

Przed kamerami CNN szwedzki minister odpowiedzialny za wyjaśnienie sprawy przymusowej sterylizacji musiał odpowiadać na pytania o zadośćuczynienie ofiarom. Do tej pory szwedzcy dziennikarze, nie wyłączając reporterów mojej gazety, nie poruszali tej kwestii – minister musiał przepraszać przed międzynarodową publicznością.

Podobny przypadek ślepoty mediów względem współczesnej historii miał miejsce w Norwegii w połowie lat dziewięćdziesiątych.

Eksterminacja Żydów, oprócz innych wymiarów tej zbrodni, była największym w dziejach rozbojem i kradzieżą, z siecią paserów i spekulantów rozciągniętą na całym kontynencie. Moralne dylematy wywołane przez projekt eksterminacji dotyczyły również krajów okupowanych. Domy, przedsiębiorstwa i kosztowności należące do Żydów w czasie wojny przechodziły z rąk do rąk. Wiele rządów zniechęcało ocalonych Żydów do konfrontacji z nowymi właścicielami. W Europie Wschodniej ideologia komunistyczna pozwoliła nowym władzom uznać nazistowskie konfiskaty żydowskiego mienia za część procesu likwidacji własności prywatnej.

Przypadek norweski pokazuje, że wina wymyka się opisowi w kategoriach posłuszeństwa, neutralności i oporu. Nieco ponad jedna trzecia z 2100 norweskich Żydów została zamordowana w roku 1942, w trzy miesiące po tym, jak zajęto ich dobytek. Dzięki temu, że Norwegia posiada bardzo długą granicę ze Szwecją, a do tego przebiegającą przez terytoria niezamieszkane, większości z pozostałych przy życiu Żydów udało się ujść cało.

Ci, którzy przeżyli Zagładę, wrócili do kraju tylko po to, by przekonać się, że w ich domach mieszka już ktoś inny. Okazało się też, że ich konta bankowe zostały zlikwidowane, polisy ubezpieczeniowe anulowane, a ich majątek osobisty uległ rozproszeniu. Komisja likwidacyjna do spraw skonfiskowanej wła?sności żydowskiej – specjalny urząd zajmujący się kwestiami żydowskiego mienia, powołany do życia w roku 1942 – nie przestała istnieć po wyzwoleniu. Zmieniono tylko jego nazwę na Urząd ds. Reparacji, a niektórzy z jego dawnych członków pracowali w nim w roli ekspertów ustalających warunki odszkodowań. Jedynymi urzędnikami skazanymi za zdradę byli członkowie partii Quislinga. Tak oto powracający Żydzi, którzy chcieli odzyskać swój majątek, mogli spotkać na swej drodze tych samych urzędników, którzy trzy lata wcześniej, zajmowali się legalną kradzieżą ich własności.

Kim byli ludzie zarządzający majątkiem skonfiskowanym norweskim Żydom przez reżim Quislinga? To pytanie, zadane przez młodego historyka, Bjarte Brulanda, i dziennikarza, Björna Westliego, obnażyło tylko ranę, niezaleczoną od końca wojny. Okazało się, że własność żydowska miała duże wzięcie i została sprzedana na aukcjach i specjalnych rynkach nieruchomości, których klientami byli zwykli Norwegowie doskonale zdający sobie sprawę z pochodzenia oferowanych towarów. Ci zaś, którzy mieli dobre kontakty w agencji zarządzającej tym majątkiem, mogli liczyć na ubicie jeszcze lepszych interesów.

Uporządkowane listy skradzionej własności, skrupulatnie zarejestrowane i wycenione, były łatwo dostępne w Archiwum Narodowym w Oslo. Przed Westliem nikt nie zadał sobie trudu, żeby ich poszukać. Od chwili publikacji tych znalezisk, uświetniającej zresztą uroczystość pięćdziesięciolecia wyzwolenia kraju, do momentu wybuchu narodowego skandalu, zmuszającego rząd do powołania komisji badającej szczegóły tych wydarzeń, minęło aż osiem miesięcy. Wcześniej Światowy Kongres Żydowski poprosił Westliego o sporządzenie anglojęzycznego raportu opartego na opublikowanym przezeń materiale. Kiedy jego tekst ukazał się w Nowym Jorku, temat podjęły międzynarodowe agencje prasowe, a sprawa trafiła niespodziewanie na pierwsze strony norweskich gazet. Przez kolejne miesiące była najważniejszą kwestią polityczną w kraju, by zakończyć się popartym przez wszystkie partie porozumieniem o wypłacie odszkodowań dla norweskiej społeczności żydowskiej.

Afera, która wybuchła w Norwegii, odzwierciedla głębszy problem. Powojenny status narodowy większości państw okupowanych budowany był w oparciu o mitologię powszechnego oporu. Nieco ponad pół wieku później Norwegia musiała zmierzyć się z faktem, że wojenny ruch oporu w znacznej mierze wykluczał udział Żydów, a sam mechanizm wykluczenia w subtelnych formach funkcjonował również po wojnie. We Francji, gdzie współpraca rządu Vichy z Niemcami miała znacznie poważniejsze konsekwencje, sprzeczność między heroiczną mitologią a rzeczywistością jest jeszcze bardziej widoczna. Trzeba było wysiłku Amerykanina, Roberta Paxtona, by zmusić francuskich historyków do rozpoczęcia badań w tym kierunku.

Moim zdaniem, obywatelstwo europejskie – by zachować sens – musi mieścić w sobie zarówno prawo, jak i obowiązek roztrząsania zagadnień praw człowieka na poziomie transnarodowym, niezależnie od kraju i pochodzenia. Ponadgraniczna, pobudzająca do myślenia, wolna debata publiczna jest koniecznym elementem budowy prawdziwego europejskiego uniwersalizmu. Lord Acton próbował kiedyś zdefiniować tę kwestię, przywołując następujący przykład: “nasze Waterloo musi być przekonujące jednocześnie dla Francuzów i dla Anglików, dla Niemców i dla Holendrów”.11 Uwaga wyrażona przez Adolfa Muschga w kwestii nazistowskiego złota dobrze oddaje istotę rzeczy: “To było dawno temu: teraz płacimy za nieprzespane noce, których nie doświadczyliśmy z powodu Auschwitz, ogarniają nas wszystkie niepokoje, jakich nigdy nie zaznaliśmy, budując Europę, zapadamy w sen sprawiedliwego, w którym nie ma miejsca na łzy”.12

Pierwszym etapem owej "walki o przyszłość ludzkości" było zniszczenie faszyzmu, drugim miało być zwalczanie komunizmu. Zob. Arne Ruth, Postwar Europe: The capriciousness of universal values, "Daedalus", Summer 1997, 126, 3, s. 242 [przyp. tłum.].

Szwajcaria przystąpiła do Organizacji Narodów Zjednoczonych 10 września 2002 roku [przyp. tłum.].

Raport Eizenstata (US Department of State, US and Allied efforts to recover and restore gold and other assets stolen or hidden by Germany during World War II -- dostępny w Internecie: http://www.state.gov/www/regions/eur/ngrpt.pdf, dostęp dnia: 28.09.2009) ujawnił m.in. szczegóły dotyczące wypełniania lub, poprawniej, niewypełniania zobowiązań Szwajcarów wobec ofiar Zagłady, po raz pierwszy uzgodnionych z aliantami tuż po wojnie w formie porozumienia podpisanego 26 maja 1946 roku w Waszyngtonie. Tak pisał o tym Arne Ruth: "(...) Szwajcarzy początkowo przystali na to, by aktywa osób nie posiadających spadkobierców [czyli ofiar Zagłady -- przyp. tłum.] przekazać organizacjom uchodźczym. Niemniej ta obietnica nigdy nie została formalnie dopisana do Porozumienia, a Szwajcarzy nigdy jej nie dotrzymali. Aktywa należące do ocalonych z Zagłady sklasyfikowano w szczególnie bezczelny sposób. Odkąd aktywa niemieckie zostały zamrożone pod presją aliantów, Żydzi, którzy niegdyś posiadali obywatelstwo Niemiec, włącznie z tymi, którzy przeżyli nazistowskie obozy śmierci, zostali zaszeregowani jako "Niemcy w Niemczech". W związku z tym ich pieniądze zostały zablokowane w ramach planu spłaty niemieckiego długu wobec Szwajcarii [Do porozumienia obu krajów w tej sprawie doszło dopiero 26 sierpnia 1952 roku; co ciekawe, w tym samym miesiącu Szwajcaria podpisała nowe porozumienie z aliantami, zastępujące nigdy niedopełnioną umowę sprzed sześciu lat, o której mowa wyżej -- przyp. tłum.]. Mało tego, w 1949 roku Szwajcaria podpisała tajny układ z komunistyczną Polską pozwalający tej drugiej przejąć szwajcarskie aktywa nieżyjących polskich obywateli (w większości Żydów) określonych jako nieposiadający spadkobierców. Następnie te same aktywa -- co też było częścią porozumienia -- zostały użyte do spłaty polskiego długu wobec Szwajcarii", Arne Ruth, op.cit., s. 244-245. [przyp. tłum.].

US Department of State, US and Allied efforts to recover and restore gold and other assets stolen or hidden by Germany during World War II, Washington, D.C.: US Department of State, 1944, s. VII (dostępny w Internecie: http://www.state.gov/www/regions/eur/ngrpt.pdf, dostęp dnia 28.09.2009).

Autor odnosi się tu do tzw. szwedzkiego modelu państwa, włączającego do procesu rządzenia organizacje społeczne, wywodzące się z ruchu robotniczego i stowarzyszeń rolników, powstałe w reakcji na kapitalizm przemysłowy. Zob. Arne Ruth, op.cit., s. 245-246 [przyp. tłum.].

Lars Gustafsson, Predominant topics of modern Swedish debate, Swedish Institute Pamphlet, Stockholm 1961, s. 4.

Należą do nich m.in.: Alice Meyer, Anpassung oder Widerstand. Die Schweiz zur Zeit des deutschen Nationalsozialismus, Huber, Frauenfeld 1965; Alfred A. Häsler, Das Boot is Voll -- Die Schweiz und die Flüchtlinge 1933-45, Diogenes, Zürich 1989; Walter Wolf, Faschismus in der Schweiz, Flamberg, Zürich 1969; Edgar Bonjour, Geschichte der schweizerischen Neutralität, Helbing & Lichtenhahn, Basel 1965-1976.

Paul Grüninger (1891-1972) był komendantem policji w kantonie St. Gallen w Szwajcarii. W sierpniu i wrześniu 1938 roku, już po anschlussie Austrii, uratował ponad 3600 austriackich Żydów [przyp. tłum.].

Bank Rozrachunków Międzynarodowych (Bank for International Settlements, BIS), z siedzibą w Bazylei, to międzynarodowe zrzeszenie banków centralnych utworzone 20 stycznia 1930 roku na konferencji w Hadze. Pierwotnie jego głównym celem była obsługa rozliczeń związanych z reparacjami wojennymi Niemiec po I wojnie światowej, dziś bank zajmuje się międzynarodowymi rozliczeniami finansowymi, przyjmuje depozyty i udziela kredytów bankom oraz różnym organizacjom międzynarodowym [przyp. tłum.].

Zob. Arne Ruth, op.cit., s. 251 [przyp. tłum.].

Joyce Appleby, Lynn Hunt, Margaret Jacob, Telling the Truth About History, W. W. Norton, New York 1994, s. 76.

Adolf Muschg, Wenn Auschwitz in der Schweiz liegt, Suhrkamp, Frankfurt am Main 1997, s. 18.

Published 3 December 2009
Original in English
Translated by Adam Puchejda
First published by Res Publica Nowa 3/2009 (Polish version)

Contributed by Res Publica Nowa © Arne Ruth / Res Publica Nowa / Eurozine

PDF/PRINT

Read in: EN / PL / DE / FR

Published in

Discussion